2 sty 2016

f a r e w e l l - a n d - 2 0 1 6




✴  Tym razem wracam dosyć szybko i w porę. Sam jestem zaskoczony tym jakże nieprawdopodobnym wydarzeniem, bo przecież punktualność nigdy nie była moją mocną stroną... ale to chyba lepiej, jeśli wreszcie się nią stanie. Spróbuję utrzymać taki stan rzeczy. Zresztą, to teraz mało istotne, bo nie pojawiłem się tutaj, by rozprawiać nad zjawiskiem systematyczności w moim wykonaniu.
✴  Mamy pierwszy dzień roku dwutysięcznego szesnastego (a właściwie noc, czyli w sumie już drugą dobę 2016-go, bo północ minęła już jakiś czas temu) więc wypadałoby zmontować jakieś podsumowanie tego, co skończyło się wraz z ostatnim dniem grudnia. Właściwie nie mam doświadczenia w sporządzaniu tego typu rzeczy, także całość wyjdzie zapewne dość chaotycznie, ale... nic straconego, kiedyś musi być ten pierwszy raz. No nic, teraz przejdę do rzeczy.