8 sty 2018

r e p l a y - 2 0 1 8






✨   Właściwie chciałbym w jakikolwiek sposób usprawiedliwić własną nieobecność, ale logiczna wymówka nie istnieje, a nie wypada tak zwalać wszystkiego na zimowy letarg. Tak jakoś wyszło, że przepuściłem cały ten czas między palcami i dopiero teraz sobie bezceremonialnie wróciłem. Sam nie wiem, to jak takie używanie respiratora w nieskończoność, ale nie szkodzi. Dobrze wiem o tym, że wizja pastwienia się teraz nad moim niedbalstwem jawi się jako coś niezwykle nęcącego, jednak zostawię to sobie na kolejny raz.
✨   Dwa tysiące siedemnasty wiosna-lato-jesień-zima minął w mgnieniu oka i został natychmiastowo wyparty przez dopiero wylęgający się dwa tysiące osiemnasty cykl. Czy to nie niepokojące? Zawsze miewałem szczerze mieszane uczucia w temacie ósemek, dlatego Nowy Rok wywołuje u mnie przede wszystkim bliżej niezidentyfikowany respekt. Ciarki przechodzą mnie na samą myśl o tym, co spotka mnie takiego ósmego sierpnia o ósmej osiem, przyrzekam. To może być coś naprawdę interesującego, dlatego ostatecznie przestałem kurczowo trzymać się przeszłości i pozwoliłem sobie na podryfowanie w siną, nieznaną dal. W każdym razie- zanim tak sobie odpłynę na dobre- zapraszam do wspólnego obejrzenia się za siebie. To będzie naprawdę nieciekawe.
✨   O ile pra-poprzednie 366 dni (te z szesnastką na końcu daty) zapisało się na kartach mojej osobistej historii jako "czas dynamiczny, bez momentu wytchnienia i bez ani krzty przestrzeni dla rozwoju wnętrza głowy", tak zeszłe 365 nazwałbym raczej "okresem leczenia ducha i uzdrawiania temperamentu". Możecie mi wierzyć lub nie, ale czuję się tak, jakbym dopiero co wyczołgał się z jakiejś obskurnej speluny po serii wyjątkowo intensywnych egzorcyzmów, przeprowadzonych przez kapłana-amatora. Jeśli naprawdę miły głos w Waszych głowach ciągle sugeruje Wam subtelnie, by pozostać ze mną do końca- uprzedzam, że będzie to nieco skomplikowane.