30 sie 2016

e s s e n c e - rzecz o byciu



   Nie planowałem robienia tego w takim wymiarze, ale potrzebuję podsumowania ostatnich chwil właśnie w tym miejscu. Ta sytuacja dodatkowo sprawia, że mój poprzedni zamiar utrzymywania tego bloga w mało prywatnym klimacie odchodzi w cień. Nie mogę pisać jedynie o wybiórczych wydarzeniach z życia, czy jedynie o własnych zainteresowaniach. Lubię być choć nieco bardziej uzewnętrzniony, szczególnie w przypadku, gdy nie mówię do nikogo konkretnego. To bardzo dobre, ponieważ każde z moich słów może doczekać się odpowiedzi od kogoś odległego (a jednocześnie wcale nie musi do tego dojść).
Nazwijmy to "niezobowiązującą rozmową"


   Przez moje życie przewinęło się naprawdę wiele osób. Wiem, że wielu kojarzy mnie raczej z aspołeczną postawą, a przecież prawda jest zupełnie inna. Nie stronię od ludzi na siłę, a samotne przebywanie przez większość czasu, to jedynie moje świadome wybory. Kontakt z innymi nie stanowi dla mnie problemu, od czasu do czasu miewam na niego ochotę. Kiedyś być może nie potrafiłem odnaleźć się w żadnym towarzystwie z racji braku śmiałości, nadal nie czuję dopasowania do jakiejkolwiek grupy, ale nie wprawia mnie to już w niezręczność.

   Pewnie zabrzmi to odrobinę dziwacznie, ale aktywność na rozmaitych portalach społecznościowych sprawiła, że nabyłem nieco pewności siebie. Swego czasu bardzo angażowałem się w udzielanie odpowiedzi na ask.fm, byłem tam nawet minimalnie rozpoznawalny (zapewne ze względu na ciągłą obecność). Dobrze wspominam chwile w tamtym miejscu, mimo wszechobecnego jadu, od którego nie uciekł zapewne żaden użytkownik serwisu. Dzielenie się swoimi poglądami- stanowiło dla mnie lekarstwo na żal, który towarzyszył mi każdego dnia. Zawsze będę odnosił się do tych lat z sentymentem, choć nie da się ukryć, że właściwie istnienie w internecie przybrało u mnie postać uzależnienia. Niestety lub stety, tak to już bywa na naszym świecie, że każda rzecz dobiega kiedyś końca i tak też się stało z moją działalnością na ask.fm. Pewnego dnia, pod wpływem impulsu, pozbyłem się swego pierwszego konta i upłynęło wiele miesięcy nim założyłem nowe. Z początku czułem motywację do powtórnego dołączenia do społeczności askowiczów, ale dawny zapał prędko wyparował. W międzyczasie rzuciłem też zajmowanie się blogami na Tumblrze, kontem na MyAnimeList i wszystkim innym.

   Jakiś rok temu wpadłem na pomysł założenia sobie konta na Twitterze. Stało się to nie bez powodu, bo w imię opanowania procesu dziczenia, który nieubłaganie zaczął mnie trawić z chwilą, w której odszedłem od komunikowania się z innymi ludźmi na internetowym poziomie rzeczywistości. Na początku nie bardzo potrafiłem odnaleźć się wśród innych użytkowników, ale ostatecznie odkryłem tam jakiś ład i skład, no i oczywiście kilka osobowości, które mnie zaintrygowały. Naturalnie Twitter nie jest miejscem bez skazy, wręcz przeciwnie- czasem przeraża bardziej od ask.fm w latach największej popularności. Mimo wszystko, jestem przekonany o tym, że czasem warto się tam rozejrzeć. Portal ten pozwala przebywać z innymi jednostkami w zupełnie innym wymiarze od tego, który znałem z wcześniejszych platform, z których przyszło mi korzystać. Nie ma tam wygodnej opcji anonimowego korespondowania, a ograniczenia znaków czynią komunikaty bardziej skonkretyzowanymi. Często wpływa to także na jasność obrazu intencji drugiego człowieka, więc o ile na asku można było zostać prawdziwym bajkopisarzem- tu jest to odrobinę trudniejsze. Często i gęsto musimy upraszczać myśli. Ujmuje to językowi, ale prawda jest taka, że nasz świat jest na tyle skomplikowany sam w sobie, że takie proste komunikaty czasem bywają zbawienne.

 - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - 

   Tak naprawdę nie wiem, czy już zawsze będę pisał tam, czy tutaj. Ciężko stwierdzić, choć oczywiście chciałbym, by każdy z tych biegów okazał się długodystansowy. Doskonale wiem o tym, że całkowita izolacja od świata nie wniesie niczego nowego do mojego życia, dlatego będę jej unikał. Wszystkie te słowa sprawiają, że uświadamiam sobie, jak wiele wątków rozwinęło się tylko dzięki temu, że istnieje sieć. Tak, to tutaj odkryłem elementy rzeczywistości, które mnie zaintrygowały (w wyniku czego zdobyłem całą masę nowych pasji). Właśnie tutaj poznałem najciekawszych ludzi, którzy trwają lub nie trwają przy mnie. Nie sposób dzielić życia na "sferę wirtualną" i "sferę rzeczywistą", kiedy stanowią one jedyną, spójną mieszaninę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz