26 gru 2015

s n o w i n g

       


❄️  Wreszcie mnie przywiało. Obecnie jestem mniej rozumny o jakieś 80% i cięższy o około 20 kilo, ale nie szkodzi. W gruncie rzeczy- mam wrażenie, że ów stan, mimo makabrycznej otoczki, należy raczej do tych korzystnych. Mógłbym nawet rzec, że prawie zdołałem odespać te kilka miesięcy i tak nieczęstego wstawania do szkoły. 

❄️  W normalnych okolicznościach dodałbym, że święta właśnie dobiegają końca, ale... to by się właściwie minęło z prawdą, a przynajmniej w moim przypadku. Tak się składa, że jestem tym szczęściarzem, który póki co nie otrzymał żadnego świątecznego podarku, nie licząc świątecznej premii w pracy. No właśnie, w temacie tego pieniężnego bonusu- wcześniej nie zdążyłem niczego sobie za to sprawić, więc planuję sumiennie nadrobić zaległości w poniedziałek, gdy wreszcie świat zaszczyci mnie istnieniem czynnych sklepów.

❄️  Nie ma to jak rozpusta z tragicznymi skutkami w najbliższej przyszłości... Chyba każdy miał styczność z czymś podobnym i każdy zdaje sobie sprawę z tego, jakie katusze przeżywa później portfel. Sam jestem doświadczony tym zjawiskiem aż nazbyt, więc w tym roku postanowiłem zmontować sobie listę świątecznych wydatków na mnie samego, obejmującą jedynie rzeczy praktyczne, których rzeczywiście potrzebuję. Uznałem, że ją sobie tutaj nawet zamieszczę, by później móc wrócić do tego wpisu i zapłakać nad tym, że zapewne niczego nie udało mi się zakupić i rozrzuciłem wszystko na niepotrzebne klamoty. 





P r a k t y c z n a   W i s h l i s t a



  • ❄️ białe, dopasowane rękawiczki z jakiegoś porządnego materiału, bo moje wyglądają tak, jakby przeżyły obie wojny, 
  • ❄️ błogosławiony, wymienny kabelek do słuchawek, bo oryginalny mi się zerwał, 
  • ❄️ nowe stalówki o rozmaitych parametrach,
  • ❄️ etui na okulary, bo nowa para okazała się znacznie większa od poprzedniej i niestety stare pudełeczko nie jest w stanie tego pomieścić,
  • ❄️ ściereczki i płyn do czyszczenia okularów, żebym był mniej ślepy.




+bonusowa rzecz, która nie zalicza się do praktycznych przedmiotów, ale już wypatrzyłem ją w pewnym sklepie po dość atrakcyjnej cenie, więc z pewnością niebawem stanę się jej posiadaczem
Obroża. Cudeńko, po które wybieram się pojutrze. 




❄️  W porządku, mogę z czystym sumieniem zamknąć temat zakupów i napisać parę słów o tym, jak udało mi się przetrwać kilka poprzednich dni. Sam nie wiem, dlaczego w ogóle wciąż mam ochotę o tym ględzić na forum publicznym. Równie dobrze mógłbym jedynie prowadzić swój uroczy pamiętniczek, jak do tej pory i nie katować tym wszystkim Was, a więc w większości przypadkowych czytelników. No nic, nieważne. Lepiej porzucić nadzieję, że wynajdę jakieś logiczne wytłumaczenie swego postępowania i przejdę do etapu bezpośredniego ubierania ostatniego czasu w słowa.
❄️  No więc... biorąc pod uwagę fakt, że właściwie jestem tutaj [w domu] sam i w gruncie rzeczy nie świętuję urodzin Jezusa-ziomka w ten należyty i odpowiedni katolikom sposób- nie mam też zbyt wielkiego pola do popisu. Nie dotyczą mnie ani szaleńcze porządki, ani gotowanie miliona wymyślnych potraw, ani nawet przymusowe bycie uprzejmym. W każdym razie- postanowiłem, że jednak sprawię sobie namiastkę świąt we własnej jaskini, bo co mi tam. Przynajmniej miałem zajęcie.

Splugawiłem kuchnię magią świąt.

Ciastka upieczone pod czujnym okiem specjalisty, bym nie podpalił
 pomieszczenia i siebie przy okazji. A tak serio- oczywiście, że
nie ja je upiekłem. Jedynie patrzyłem, ekhem. 

❄️  Oczywiście nie obeszło się też bez rundki po sklepach, w poszukiwaniu całkowicie niepotrzebnych rzeczy, które dla mnie byłyby naturalnie niezbędne do funkcjonowania na tym świecie. Teoretycznie, miała być to wyprawa w szczytnym celu kupna jakiś upominków dla znajomych (niewiarygodne, ale mam kilku). Właściwie nie zostałem przygnieciony lawiną atrakcyjnych produktów... więc byłem mocno zawiedziony. Wiadomo, że z reguły i tak nie stać mnie na większość perełek, ale zwyczajnie lubię cieszyć oczy czymś dobrym (w moim własnym mniemaniu tego określenia). Podsumowując- w tym roku święta nie urozmaiciły zbytnio asortymentu lokalnych sklepów, jeśli chodzi o moją okolicę. Jednakże...
      
 Wynalazłem taką oto lampę. Nie żebym był fanem 
Hello Kitty... ale jestem fanem Hello Kitty, tak.

Tego szczerze zapragnąłem od pierwszego wejrzenia, ale
niestety obie rzeczy zniknęły, nim wróciłem po nie 
z gotówką następnego dnia. 

Bombko-herbatki, idealne dla każdego herbatopijcy. 

❄️  Cóż, po tym wszystkim rzeczywiście nadeszły święta, ale nic szczególnego się nie działo. W sam dzień Wigilii, postanowiłem odświeżyć mój kosmiczny kolor włosów i mogę śmiało rzec, że misja zakończyła się powodzeniem. Później wyskoczyłem do jedynego, czynnego sklepu rybnego w mieście i w dodatku załapałem się na promocję. Zdobyłem filety i zwycięskim krokiem ruszyłem w stronę domu. O dziwo, przyrządziłem coś nawet w miarę jadalnego, czyli świąteczny cud. Zaraz potem wpadł po mnie znajomy, także... wyjątkowo nie zdołałem spędzić tego czasu zgodnie z tradycją (czyli w samotności).
❄️  Następny dzień również przyniósł mi jedną, nie do końca spodziewaną wizytę, która zaowocowała tym, iż zostałem zmuszony przez gościa do wspólnego oglądania Kuroko no Basket. Sam jeszcze nie wiem, jak czuję się po tych kilku odcinkach... ale mogę śmiało stwierdzić, że moje życie już nigdy nie będzie takie, jak przedtem.
❄️  Z kolei dzisiaj- jestem sam i odpoczywam po tym nagłym przypływie towarzystwa innych ludzi. Nie wiem jakim sposobem zebrałem się w sobie, by coś tutaj sklecić... ale w końcu trzeba było. Nie mogę wiecznie trwać w letargu i zaniedbywać wszystkiego.

Świąteczna pizza, której nie mogło zabraknąć.
Na sam koniec zostawiłem sobie sprawę życzeń, bo skoro i tak się z tym porządnie spóźniłem, to chyba nie będzie tragedii, jeśli zamieszczę je tutaj, na końcu notki.

Także tego- mam nadzieję, że nie zabrakło Wam świątecznej wałówki, prezentów, przedniego towarzystwa, no i że nie daliście się zwariować świątecznemu chaosowi. Trzymajcie się ciepło, bądźcie grzeczni i lśnijcie, jak diamenty. Obyście odnaleźli własne miejsca na tym świecie i pozwolili na to innym.

+BONUS: świąteczne straszenie twarzą
Efekty farbowania, tym razem zdecydowałem, by kolor nie był aż tak intensywny, więc
użyłem jedynie odrobiny toneru na grzywkę i końcówki (co nie zmienia
faktu, że moje drag-queen-wcielenie i tak zostało wyzwolone). 

1 komentarz:

  1. Zabierz mnie do swojej kuchni, plis. /Lysio~♡

    OdpowiedzUsuń